16.30. Wychodze. Ide. Przebieram sie. Wychodze. Ide. Otwieram klatke. Wchodze. Coś koło 17.

- I co tam ?
- W sumie nic. Siadaj i jedz.

Jem. Opowiadam.

- Wiesz … dzisiaj dzwonili ze szpitala … 5 kwietnia masz sie stawić w szpitalu.
- Że co ? O_o
- Idziesz do szpitala. 5 kwietnia. I samochód jest już prawie naprawiony. To chyba dobre nowiny ?
- Jasne, samochód naprawiony, ja ide do szpitala, żyć nie umierać, nie ? :/
- Nie o to chodzi, baranie.
- Phi. Nie lubie cie. Miałem napisać sprawdziany, nadrobić troche i oddać wypracowania. Jeszcze 5 … nie mogło być troche później ?
- Nie. Jeszcze troche i będziesz śmierdział w środku tą maścią. Tam cie może postawią na nogi.

Ide do szpitala. 5 kwiatnia. Samochód naprawiony. Same dobre nowiny ;/