Pierwsza przepustka. No. To teraz relacja :P

Dojechaliśmy. Przyjmowali mnie chyba z godzine. Potem dostałem pokój. Okazało się, że będę mieszkał sam, ale nie długo, bo mają przyjść nowi. Jedzenie jak dla świń, nie wiem jak oni to robią, ale to żarcie wygląda jakby już raz ktoś je zjadł i … zwrócił :P Nudy niesamowite. Na całym oddziale jestem sam (jako chłopak). Tak same dziewczyny :P Jest tam pare chłopców-maluchów, ale … no :P Co do tych dziewczyn – jak na nie patrze, zastanawiam się czy nie pomyliłem oddziałów. Zwłaszcza, że okna są bez klamek (że niby wyskakiwali to siostry wymontowały i tylko one moga otwierać i zamykać … hmm :P). Pierwszego dnia miałem jedynie ćwiczenia i basen. Drugiego masaż, ćwiczenia, ćwiczenia z odciążeniem i basen. Trzeciego masaż, ćwiczenia, ćwiczenia z odciążeniem i wirówke. Z dnia na dzień trwało to coraz dłużej, trzeciego dnia rehebilitantka trzymała mnie chyba z trzy godziny. Jak padłem na to łóżko, tak zasnąłem :P A tak to jest w miare OK. Ten szpital jest w lesie także jest cicho, świeże powietrze (jak ja mieszkam w mieście, wśród spalin, to to powietrze nieomal mnie zabiło :P). Najgorsza jest ta nuda. Oddział jest duży, osób duzo, ale nie ma ani komputerów, ani niczego sensownego. Dobrze, że chociaż telewizor jest. Niby, skoro towarzystwo jest, nudno być nie powinno, ale te dziewczyny to siedzą tam długo także pomysły się wyczerpały :P Zresztą, one sa takie napalone, że aż sie rzygać chce :P

EKSPERYMENT

Siedzimy u mnie w pokoju. Jedna z dziewczyn wychodzi, zagląda za drzwi i drze się na cały oddział : „PRZYJMUJĄ JAKIEGOŚ CHŁOPAKA !!!” Reszta jak ruszyła, pokój zdemolowany, mało brakowało a by się zabiły, jedna zderzyła się z drzwiami. Ta co wołała się odwraca, patrzy ze zdziwieniem i mówi „Jezu, jakie wy jesteście napalone. Przecież żartowałam.”

KONIEC EKSPERYMENTU

Na dwór też wyjść nie można … Siostry sa w miare fajne, da się z nimi żyć. Pomijając to, że ledwo można je zrozumieć, bo to przeciez wieś, to po kaszubsku niektóre gadają i trzeba się połowy rzeczy domyślać … No, ale trzeciego dnia przyjeli jakiegoś chłopaka. Paweł. Lat 13. Do MOJEGO pokoju go dali. Miny dziewczynom zrzedły (bo one w moim wieku). Ale nie powiedziałem o najważniejszym. Z tych okropnych nudów, wymyśliłem imiona dla zwierzaczków namalowanych na ścianach (bez komentarza). Jeden, niebieski pies, to Krzywek (bo wygląda, jakby miał skrzywienie kręgosłupa). Zielone coś (przypuszczam, że to gąsienica, ale troche przyduża) to Garbatek (bo ma garba, ogromnego). Fioletowy miś (czy co to tam jest) to Naćpaniec, bo chwieje się jakby był naćpany. A zielony krokodyl to Fujarek. To wymyślił ten nowy, Paweł. Ze niby ogon ma duży i to jest jego narząd płciowy, nie ogon. No cóż. Swoja droga – wszystkie te zwierzaczki (jest ich wiele więcej, będę miał nad czym myśleć – trzeba im wymyśleć imiona) nie mają narządów płciowych O_o Ja rozumiem, że tam są małe dzieci, ale mogli walnąć chociaż jakąś improwizorke :P W czwartek mnie wypuścili, o 17 wyjechałem ze szpitala. Wracam prawdopodobnie w niedziele wieczorem.