W ciągu tygodnia było wiele incydentów (o których nie chce mi się pisać), które doprowadziły do zmienienia przez UFO pokoju. Było tylko coś o LO (Licencja Odpornościowa) na którą UFO wyraził zgodę (polegała ona na przebywaniu z nim w jedym pokoju przez określona ilość czasu, oczywiście gdy on mówi o swoim polu itd [trzeba zachowac powage]) … siostra dorwała się do testu i dostaliśmy opieprz … druga sprawa bylo jego jedzenie w innych pokojach (ze niby sie nas boi i to dlatego), a uwienczeniem sukcesu byl krzyk przerazenia, gdy wszedl do pokoju jak gralismy w karty … pech chcial ze korytarzem akurat przechodzila siostra i jak wparowala to UFO sie rozryczal (a kazdy wie jak lzy dzialaja na korzysc placzacego). No i sie przeniosl. Pomijajac to, ze test pomagał robić, wyrazil zgode, a posilki teraz tez je w innych pokojach, chociaz juz nie mieszka w ’12′ … no coz. A tak to nic sie nie dzieje, tylko atmosfera sie psuje. Maciej sobie wymyslil „ze mu wbilem noz w plecy”. Docinamy sobie w pokoju, jak jestesmy sami i nic, a jak przyjda dziewczyny (bo chlopakow dalej jest bardzo malo) to jak cos palne to sie obraza i stroi fochy. A jak jestesmy sami to nic. I jak z nim wytrzymac ? On sie boi osmieszenia ? Ja nie wychodze z pokoju jak on pokazuje im zdjecia na ktorych wygladam jak idiota, na dodatek sam robie z siebie na nich idiote udajac supermena (w tym szpitalu serio sie wariuje). A tak to przyjeli jakas nowa, co sie juz tydzien nie myje (a dziewczyna ma 17 lat) i do tego ma okres (wedlug dziewczyn ktore z nia mieszkaja). Kamila jak wychodzila w piatek na stale to na odchodnym powiedziala do niej „umyj sie, jebi* ci z pizd*” zamiast pozegnania. Wygladalo to komicznie. Szkoda, ze nie powiedziala tego osobiscie, tylko przez sciene ;) Z Aska i Maciejem wedlug P. Danki tworzymy „Świętą Trójcę pijącą rano kawe zamiast iść na zabiegi”, ale nie mozna miec wszystkiego ;) Maciej coraz bardziej gra mi na nerwach, uroczyscie „wybaczajac mi wbicie noza w plecy”. Sytuacja byla dziwna, bo on cos mowil, ze „przyjaciel nie przylacza sie do innej grupy” … ja wtedy „a gdzie tu jest moj przyjaciel?” [bylismy u dziewczyn] a on mina, wychodzi i trzaska drzwiami. Od razu zaznaczam, ze sam dzien wczesniej mowil, ze nie jestem jego przyjacielem. Przedtem tez cos bylo, ale nie pamietam, pol nocy z dziewczynami debatowalismy o co chodzi i doszlismy do wniosku ze wlasnie o to, ze nie chce zeby mu docinac w obecnosci innych. Potem jak poszedlem do pokoju to niby obrazony nie byl, ale widac bylo ze cos jest nie tegys. Potem do dziewczyn pisal SMS’a o treści : „Pozdro od Kaczorka [to ja :P] i moze ode mnie”. Do dzisiaj nie wiadomo dlaczego jest tam to „moze”.

A w domu to nic nowego. Ojciec wrocil. Mamy ful slodyczy (az za duzo). Dostalem pare funciaków od ojca a mamusia wreczyla mi stos sprawdzianow do napisania i wyslania do szkoly. Bo mam za duzo zaleglosci i nie zdaze, wiec mam pisac w domu [3 miesiace przed szpitalem nie bylem w budzie, zreszta przez cala II klase malo bylem ... moze 3 miesiace lacznie]. A teraz ide sie pakowac. I myc.

Ostatni wieczor w domu.
Ciao, normalne zycie !