restroy blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Motylek… zajrzyj koniecznie ;)

Wiecie co ?

1 komentarz

Pisząc opowiadanie, śmierć nie jest najstraszniejszą rzeczą, która może spotkać jednego z bohaterów. Mogą się zdarzyć inne, gorsze rzeczy.

I to jest najstraszniejsze w pisarstwie.

Występują:

Ja – czyli Ja.
Mama – czyli moja mamusia.

Tadammmmmm.

Obiad. To, co zobaczyłem na talerzu, pominę.

Ja: Co to jest ? – zapytałem wskazując na talerz.
Mama: Obiad. Jedz. Dobre.
Ja: Mamuś, weź mi powiedz czego ty nie lubisz… – pytanie oczywiście retoryczne.
Mama: Ciebie.

Kurtyna…

No cóż.

Brat wchodzi, zdejmuje buty i na wstępie do mnie…
- Ale fajowo, NO NIE ?
- Fajowo – mówie.

Ale o co chodziło, do tej pory nie wiem.

Fajowo, nie ?
Ale fajowo !

Tak se siedze. I se myśle. Dzisiaj byłem w zoologiku. Musiałem rozprostować kości. Kupiłem roślinke i jakieś śmierdzące świństwo, co niby ryby to lubiom. Gratisowo w roślince przybłonkały się jakieś cztery ślimaczki: Mały Ślimak, Mniejszy Ślimak, Bardzo Mały Ślimak i Wyjątkowo Mały Ślimak. Ten ostatni ma zaledwie 1mm i ledwo go widać.
Wsadziłem je do słoiczka, nasypałem troche żwiru, nalałem wody i wsypałem troche jedzonka.
Ślimaczki hasajom.
Ostanio też się jeden przybłonkał, też był na początku w słoiczku, bo gdybym go dał do akwarium, to by go welona połkneła, bo był mały. Tera urusł, siedzi w akwarium a cztery inne w słoiczku.

Przy okazji. Wczoraj się dowiedziałem, że nie wszytskie ślimaki sa obojnakami. Ampularie są rozdzielnopłciowe. I kupa.

Nie wiem co mnie tak na te ślimaki naszło.

Chyba zrobie ślimakowy szablon.

Oł je.

Wczoraj mi coś w nodze strzeliło. Wieczorem była cała drętwa ;/ I jakieś lodowate prądy przechodziły przez tą nogę ;/ Ucisk kręgosłupa na biodro ;/

A nie pisałem, bo zajęty byłem. I dalej jestem. Do osrania.

W szkole panuje afera owsikowa. Te brudasy roznoszą i teraz jest syf ;/ Śmierdziele sie nie myją ;/

Gre se kupiłem. Szukam beagla. Może bede mial na wakacje.

I tyle. Drętwo, wiem. Noga mnie boli ;/

Występują :
Ja – czyli ja
Mama – czyli moja mamusia

Tadam…

Mama – Co chcesz ? – mruknęła.
Ja – Hmmm – rzekłem nadzwyczaj elokwentnie zza lodówki.
Mama – Więc ?
Ja – Jest salami ?
Mama – Nie ma. Jest sucha.
Ja – Aha. No to ja chce z serem.

Kurtyna

Kiedyś mnie zabiją za to wybrzydzanie.

Już wróciłem :) Wiem, że tęskniliście :)

Koniecznie przeczytajcie tekst „Jeżeli chcesz ze mną porozmawiać” (odnośnik w linkach).

Przyjęli nową Pauline. 18 lat. Jest śmiesznie, ale dalej jakoś tak niemrawo.
Gruby (Szynka lub jak kto woli – Maciek) został i śmierdzi od niego coraz bardziej. Od środy do piątku sie nie mył…

Środa
Występują: Ja (czyli ja), Szynka (czyli Gruby vel Maciek).
Ja: Idziesz pod prysznic ? Bo jak tak to ja ide po tobie…
Szynka: Ja nie ide. Wczoraj się myłem.
Kopara na dół.
Dodam tylko, że zaiwaniało od niego jak cholera.
Czwartek
Występują: Ja (czyli ja), Szynka (czyli Gruby vel Maciek).
Siedze w ’2′, snuję się po korytarzach i w końcu postanawiam zaryzykować wejście do swojego pokoju, uprzednio nabierając powietrza. Otwieram drzwi. Podmuch smrodu prawie mnie zdmuchnął z powierzchni Ziemi (hmm… no nie, troche przesadziłem… ale nie bardzo). Patrze. Szynka w pidżamie. Patrze. Godzina 19. Myślę. Coś tu nie gra.
Ja: Ty, ty sie już myłeś ?
Szynka: No.
Moje brwi prawie dotknęły pięt. Bez słowa wychodze.
Z tym myciem to oczywiście był kit, bo nawet nie miał się kiedy umyć. Prysznic brał UFO, potem wepchnął się Stasio, więc nie było nawet jak. Zresztą prysznic po Grubym zawsze jest zawieszony o rączke, a gry wlazłem do łazienki to wisiał swobodnie.
No cóż. Tak bywa.

Pauline od razu polubiłem, bo gdy widzi Grubego to robi miny i wywaraca oczami gdy coś powie.

A tak to nic. Zrobiłem pare prac i teraz musze się już tylko spakować. I iść spać. I rano się obudzić.

To ciao.
Do następnego napisania.

No

1 komentarz

To jestem spakowany. Jutro rano jade.
W piątek będę.
O ile dożyje …


  • RSS