restroy blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Nie mam nastroju. Powinienem się cieszyć, bo do 4 maja będę w domu, ale najfajniejsza osoba z oddziału pojechała na stałe do domu :( Dostała wypis :( Już się atmosfera rozkręcała a tu, że wychodzi … Kontakt będzie, ale to nie to samo … jak rozmawiasz na odległość, nie mozesz sie razem z ta osoba smiać, nie mozesz jej widziec, nie mozesz robic jakichs glupot :( I ta atmosfera, jak jak ktos wychodzi :( Dobre miny do zlej gry, usmiechy … tak na prawde to nikomu wcale nie jest do śmiechu … I jeszcze nie wiadomo, bo nastepna fajna osoba też moze wychodzi :( Wtedy to juz wogle nikt normalny nie zostanie … Na dodatek się okazało, że Maciek zostaje (bo miał dziś wyjść na stałe), jeszcze na 2 tygodnie ;/ Ten to już mógłby wyjść … coraz gorzej z nim jest :| Śmierdzi od niego, nawet już siostra dzisiaj walnęła teksta, że on się chyba wietrzy a nie myje O_o Wkurza mnie on, już mi nawet brakuje słów ;/ Jak kretyn sie zachowuje :| Nie wiem jak ja się mogłem z nim zadawać, chyba te białe fartuchy lekarzy mnie oślepiły i nie widziałem z kim rozmawiam :|

A tak to … nic. Roślinki do akwarium se kupiłem. Jeszcze torf, rybki, ślimaki i groty zostały do kupienia. I kotnik. I lekcje robie. I czytam. I gadam na GG. Byleby zapomnieć, że nie mam humoru.

No i notka nie ciekawa. Wiem. No, ale co poradze ? Humoru nie mam !

I chuj !
Ide spać, bo zaraz sie tu porycze. A chopaki nie płaczą.
Ciao

W ciągu tygodnia było wiele incydentów (o których nie chce mi się pisać), które doprowadziły do zmienienia przez UFO pokoju. Było tylko coś o LO (Licencja Odpornościowa) na którą UFO wyraził zgodę (polegała ona na przebywaniu z nim w jedym pokoju przez określona ilość czasu, oczywiście gdy on mówi o swoim polu itd [trzeba zachowac powage]) … siostra dorwała się do testu i dostaliśmy opieprz … druga sprawa bylo jego jedzenie w innych pokojach (ze niby sie nas boi i to dlatego), a uwienczeniem sukcesu byl krzyk przerazenia, gdy wszedl do pokoju jak gralismy w karty … pech chcial ze korytarzem akurat przechodzila siostra i jak wparowala to UFO sie rozryczal (a kazdy wie jak lzy dzialaja na korzysc placzacego). No i sie przeniosl. Pomijajac to, ze test pomagał robić, wyrazil zgode, a posilki teraz tez je w innych pokojach, chociaz juz nie mieszka w ’12′ … no coz. A tak to nic sie nie dzieje, tylko atmosfera sie psuje. Maciej sobie wymyslil „ze mu wbilem noz w plecy”. Docinamy sobie w pokoju, jak jestesmy sami i nic, a jak przyjda dziewczyny (bo chlopakow dalej jest bardzo malo) to jak cos palne to sie obraza i stroi fochy. A jak jestesmy sami to nic. I jak z nim wytrzymac ? On sie boi osmieszenia ? Ja nie wychodze z pokoju jak on pokazuje im zdjecia na ktorych wygladam jak idiota, na dodatek sam robie z siebie na nich idiote udajac supermena (w tym szpitalu serio sie wariuje). A tak to przyjeli jakas nowa, co sie juz tydzien nie myje (a dziewczyna ma 17 lat) i do tego ma okres (wedlug dziewczyn ktore z nia mieszkaja). Kamila jak wychodzila w piatek na stale to na odchodnym powiedziala do niej „umyj sie, jebi* ci z pizd*” zamiast pozegnania. Wygladalo to komicznie. Szkoda, ze nie powiedziala tego osobiscie, tylko przez sciene ;) Z Aska i Maciejem wedlug P. Danki tworzymy „Świętą Trójcę pijącą rano kawe zamiast iść na zabiegi”, ale nie mozna miec wszystkiego ;) Maciej coraz bardziej gra mi na nerwach, uroczyscie „wybaczajac mi wbicie noza w plecy”. Sytuacja byla dziwna, bo on cos mowil, ze „przyjaciel nie przylacza sie do innej grupy” … ja wtedy „a gdzie tu jest moj przyjaciel?” [bylismy u dziewczyn] a on mina, wychodzi i trzaska drzwiami. Od razu zaznaczam, ze sam dzien wczesniej mowil, ze nie jestem jego przyjacielem. Przedtem tez cos bylo, ale nie pamietam, pol nocy z dziewczynami debatowalismy o co chodzi i doszlismy do wniosku ze wlasnie o to, ze nie chce zeby mu docinac w obecnosci innych. Potem jak poszedlem do pokoju to niby obrazony nie byl, ale widac bylo ze cos jest nie tegys. Potem do dziewczyn pisal SMS’a o treści : „Pozdro od Kaczorka [to ja :P] i moze ode mnie”. Do dzisiaj nie wiadomo dlaczego jest tam to „moze”.

A w domu to nic nowego. Ojciec wrocil. Mamy ful slodyczy (az za duzo). Dostalem pare funciaków od ojca a mamusia wreczyla mi stos sprawdzianow do napisania i wyslania do szkoly. Bo mam za duzo zaleglosci i nie zdaze, wiec mam pisac w domu [3 miesiace przed szpitalem nie bylem w budzie, zreszta przez cala II klase malo bylem ... moze 3 miesiace lacznie]. A teraz ide sie pakowac. I myc.

Ostatni wieczor w domu.
Ciao, normalne zycie !

Przepustka

3 komentarzy

Druga. No, to teraz tak.

Przyjęli nowego. Znowu dali do MOJEJ sali. Maciej. Lat 14. Normalny, ale pomysły ma debilne. Ja niestety bzikuje w tym szpitalu i mamy razem debilne pomysły. UFO (czyli ten pierwszy nowy – Paweł) jest starasznie gnębiony. Opowiada co się działo ostatniu u niego na polu a hitem nad hitami jest taki oto jego tekst …

Występują :
Ja – czyli ja
Maciej – czyli Maciej
UFO – czyli Paweł
Miejsce akcji : Gdańskie Centrum Rehabilitacji – Dzierżążno (woj. pomorskie).
I … AKCJA!

Ja – UFO, gdzie mieszkasz ?
UFO – W Gołębiewie Wielkim …
Ja – Co prosze ?
UFO – W Gołębiewie Wielkim!
Ja – A … fajnie.
Maciej – A co to za wiocha ?
UFO – Całkiem fajna …
Ja – Ta Twoja wiocha to gdzieś tu ?
UFO – NIE ! TO JEST BLIŻEJ WARSZAWY !
Maciej – A dokładniej ?
UFO – No … tu, obok Kartuz.

PLASK

No cóż. Kartuzy są blisko Warszawy, nie ? ;D

Prócz tego, ma cegłofon, który nawet nie ma zegarka. Codziennie jest brutalnie budzony i wiecznie dostaje sygnały. Gość jest tak zdesperowany, że przestał jeść „posiłki” w MOIM pokoju. I całe szczęście, bo jeść to on nie umie. 13 lat chłop, a świni jak małe dziecko. Stół od kartofli a ostatnio usyfił nawet oparcie krzesła. Pościelić łóżka też nie umie. Chce poprawić koc, a wchodzi na łóżko :| Nie wiem, gdzie on ma mózg ale zostawił go chyba na tej swojej wesi :P

Siostry są OK, tylko dwie sa wredne. Najgorzej, jak mają razem nocke … „DO ŁÓŻEK ! 21 JEST ! ZARAZ ZGASZE ŚWIATŁO ! SPAĆ !” O_o

Pare osób jeszcze jest (większość wyszła w ten piątek). Najlepsza jest mała. Ona ma chyba 6 lat. KAMILKA. Bo ładniej brzmi :|

- Masz srajtaśme na głowie ?
- Mam
- Masz filma na bani ?
- Mam
- Masz downa ?
- Mam
- Masz gówno w uszach ?
- Mam
- Masz krzywy ryj ?
- Mam

Dziewczyny jej wmówły, że jak się tak ma to jest się pięknym, mądrym itd. Najlepsze było, ja przyszła jej mama. A ona tak :

- Mamusiu, wiesz, że mam dałna ? i filma na bani ! Mówie Ci !

A matka robi wielkie gały :D

Dziewczyny naszczęście już wyszły. Reszta wychodzi w następny piątek. Ale to były naprawdę lafiryndy. Tylko udawały, że są takie fajne, a w rzeczywistości to suki były. Ble.

Przepustka

7 komentarzy

Pierwsza przepustka. No. To teraz relacja :P

Dojechaliśmy. Przyjmowali mnie chyba z godzine. Potem dostałem pokój. Okazało się, że będę mieszkał sam, ale nie długo, bo mają przyjść nowi. Jedzenie jak dla świń, nie wiem jak oni to robią, ale to żarcie wygląda jakby już raz ktoś je zjadł i … zwrócił :P Nudy niesamowite. Na całym oddziale jestem sam (jako chłopak). Tak same dziewczyny :P Jest tam pare chłopców-maluchów, ale … no :P Co do tych dziewczyn – jak na nie patrze, zastanawiam się czy nie pomyliłem oddziałów. Zwłaszcza, że okna są bez klamek (że niby wyskakiwali to siostry wymontowały i tylko one moga otwierać i zamykać … hmm :P). Pierwszego dnia miałem jedynie ćwiczenia i basen. Drugiego masaż, ćwiczenia, ćwiczenia z odciążeniem i basen. Trzeciego masaż, ćwiczenia, ćwiczenia z odciążeniem i wirówke. Z dnia na dzień trwało to coraz dłużej, trzeciego dnia rehebilitantka trzymała mnie chyba z trzy godziny. Jak padłem na to łóżko, tak zasnąłem :P A tak to jest w miare OK. Ten szpital jest w lesie także jest cicho, świeże powietrze (jak ja mieszkam w mieście, wśród spalin, to to powietrze nieomal mnie zabiło :P). Najgorsza jest ta nuda. Oddział jest duży, osób duzo, ale nie ma ani komputerów, ani niczego sensownego. Dobrze, że chociaż telewizor jest. Niby, skoro towarzystwo jest, nudno być nie powinno, ale te dziewczyny to siedzą tam długo także pomysły się wyczerpały :P Zresztą, one sa takie napalone, że aż sie rzygać chce :P

EKSPERYMENT

Siedzimy u mnie w pokoju. Jedna z dziewczyn wychodzi, zagląda za drzwi i drze się na cały oddział : „PRZYJMUJĄ JAKIEGOŚ CHŁOPAKA !!!” Reszta jak ruszyła, pokój zdemolowany, mało brakowało a by się zabiły, jedna zderzyła się z drzwiami. Ta co wołała się odwraca, patrzy ze zdziwieniem i mówi „Jezu, jakie wy jesteście napalone. Przecież żartowałam.”

KONIEC EKSPERYMENTU

Na dwór też wyjść nie można … Siostry sa w miare fajne, da się z nimi żyć. Pomijając to, że ledwo można je zrozumieć, bo to przeciez wieś, to po kaszubsku niektóre gadają i trzeba się połowy rzeczy domyślać … No, ale trzeciego dnia przyjeli jakiegoś chłopaka. Paweł. Lat 13. Do MOJEGO pokoju go dali. Miny dziewczynom zrzedły (bo one w moim wieku). Ale nie powiedziałem o najważniejszym. Z tych okropnych nudów, wymyśliłem imiona dla zwierzaczków namalowanych na ścianach (bez komentarza). Jeden, niebieski pies, to Krzywek (bo wygląda, jakby miał skrzywienie kręgosłupa). Zielone coś (przypuszczam, że to gąsienica, ale troche przyduża) to Garbatek (bo ma garba, ogromnego). Fioletowy miś (czy co to tam jest) to Naćpaniec, bo chwieje się jakby był naćpany. A zielony krokodyl to Fujarek. To wymyślił ten nowy, Paweł. Ze niby ogon ma duży i to jest jego narząd płciowy, nie ogon. No cóż. Swoja droga – wszystkie te zwierzaczki (jest ich wiele więcej, będę miał nad czym myśleć – trzeba im wymyśleć imiona) nie mają narządów płciowych O_o Ja rozumiem, że tam są małe dzieci, ale mogli walnąć chociaż jakąś improwizorke :P W czwartek mnie wypuścili, o 17 wyjechałem ze szpitala. Wracam prawdopodobnie w niedziele wieczorem.

Dzięki niemu poznałem Chrystusa.

Z nim moje dzieciństwo, młodość i teraźniejszość.

Złóż kondolencje

Ospa

1 komentarz

Do szpitala prawdopodobnie wyjade pare dni pozniej. Chyba mam ospe. Z choroba zakaźną mnie nie wpuszczą.

16.30. Wychodze. Ide. Przebieram sie. Wychodze. Ide. Otwieram klatke. Wchodze. Coś koło 17.

- I co tam ?
- W sumie nic. Siadaj i jedz.

Jem. Opowiadam.

- Wiesz … dzisiaj dzwonili ze szpitala … 5 kwietnia masz sie stawić w szpitalu.
- Że co ? O_o
- Idziesz do szpitala. 5 kwietnia. I samochód jest już prawie naprawiony. To chyba dobre nowiny ?
- Jasne, samochód naprawiony, ja ide do szpitala, żyć nie umierać, nie ? :/
- Nie o to chodzi, baranie.
- Phi. Nie lubie cie. Miałem napisać sprawdziany, nadrobić troche i oddać wypracowania. Jeszcze 5 … nie mogło być troche później ?
- Nie. Jeszcze troche i będziesz śmierdział w środku tą maścią. Tam cie może postawią na nogi.

Ide do szpitala. 5 kwiatnia. Samochód naprawiony. Same dobre nowiny ;/

Dziś się nasz samochód rozkraczył. Jechaliśmy, wysiedliśmy, posiedzieliśmy, brat wyszedł z zamiarem pojechania na myjnie i zatankowania – pojechał, fakt, ale nie wrócił. Auto kaput. Wracamy taryfą. Tak długo do centrum jeszcze nie jechałem. Nie dość, że na około, żeby było mało samochodów, to jeszcze się wlekliśmy z naszym autem na holu. A taryfiarz marudny i nerwowy. Już mieliśmy wysiadać i podziękowac serdecznie za „miłą” jazde, kiedy na horyzoncie ukazał się zbawczy budynek. Jeszcze kawał do domu, ale już bliżej niż dalej. Dojechaliśmy. A ja teraz siedze i gapie sie bezmyślnie w monitor. A matma leży i kwiczy.

Wypuścili ! Byłem na mieście :D

Na Hali, w sklepie zoologicznym i nawet dotarłem na czas na autobus i nie musiałem czekać godzine na następny :P

Namierzyłem nawet czarną myche, nawet ogon miała czarny, ale się okazało, że to samczyk więc z zakupu nici ;) Polowanie trwa :P

Teraz wiosna idzie, musze sie jeszcze wynurzyć po koszule i buty. I do księgarni musze zajść.

No. I Tinuś focha odwaliła. I co ja, bidny, teraz poczne ? ;)

Dziś zrobiłem z siebie debila.

Nie kojarzyłem znanej piosenki. Aż mi się głupio zrobiło.

I tak myśle … czy ja naprawdę jestem taki głupi, czy to napadowe ? ;)


  • RSS